Widzisz okrągłe, unoszące się na niej liście, a między nimi żółte kwiaty na grubych, mięsistych łodygach? To grążel żółty. Jego kłącza miewają nawet osiem centymetrów średnicy i pełzają po samym dnie rzeki. A ogonki liści mogą mierzyć bagatela cztery metry! Niezwykła roślina, prawda? Tyle że w Węgierce jest jej za dużo…
Dlaczego? My, mieszkańcy Przasnysza i okolic, mamy w tym swój udział niestety… Nawozy z ogrodów, pól i trawników spływają do rzeki i ją „przeżyźniają”. Węgierka dostaje za dużo tego, co dobre dla roślin. Tak, jak człowiek źle znosi nadmiar witamin, tak rzeka zaczyna dusić się pod rosnącymi w niej roślinami. Grążele blokują światło, wypłycają koryto, a to zubaża życie w wodzie. Podobną rolę pełni też rdestnica, roślina, która świetnie znosi wahania poziomu wody i chętnie zajmuje przeżyźnione siedliska. Też jest tu jej całkiem sporo.

Visit Social media:
Share Social media: