Zacznę od czasów, gdy książka była skarbem, a słowo pisane - niemal magią.
W średniowieczu nauka była bliska sztuki tajemnej. Uczyli się nieliczni - głównie przyszli duchowni. Ale w Świdwinie pojawiali się także tacy, którzy głodni wiedzy potrafili przebyć daleką drogę. W drugiej połowie XV wieku kilku tutejszych uczonych trafiło na Uniwersytet w Greifswaldzie. [konie, wozy] Wyobrażacie sobie? Z niewielkiego miasta — do jednego z ważniejszych ośrodków nauki nad Bałtykiem. Tam studiowali teologię, filozofię, sztuki wyzwolone. A potem wracali… i przekazywali wiedzę dalej. Powoli, cierpliwie, jak krople drążące skałę, Świdwin obrastał nie tyko w mury ale i w światłych obywateli...

Visit Social media:
Share Social media: